Monologi wstępne zaginionych dziewcząt

Elise – Olga – Danielle Campbellor

Ola – Anfisa – Miranda Lancaster

Pola – Masza – Cheryl O’Bannon

Julka – Irina – Emma Jane Watson

 

gesty symboliczne:

wylanie wody z dzbanka

zdjęcie butów

przecięcie nożyczkami wstążki

zaciśnięcie pięści

zmiana godziny na zegarze

przedarcie kartki

nałożenie pudru

narzucenie szmatki na lustro

 

w pierwszej scenie z prześcieradłami chowają się i śmieją ale nic nie mówią.

Pierwsza scena monologowa zaginionych dziewcząt. Są razem, ale jakby obok siebie. Nie rozmawiają ze sobą tylko wypowiadają monologi wewnętrzne w swojej obecności.

 

Elise:

Jestem Danielle. Czytałam wczoraj książkę. Znalazłam ją, szukając innej, jakby celowo wpadła mi  w ręce. Była o miłości, niezwykłej miłości. Takiej, która nie zna granic. Romeo i Julia. Dwa imiona, które oddzielnie, nie mają żadnego znaczenia. Po przeczytaniu książki długo myślałam. Czym jest miłość? Jakie ma dla mnie znaczenie? Czy potrafię pokochać? Nigdy nie kochałam. Więc dlaczego chcę posmakować czegoś, skoro nie wiem jak to smakuje? Pojawiło się we mnie pragnienie. Bycie kochanym przez kogoś, kto jest w stanie dla mnie poświęcić wszystko, całą wieczność. Nie byłabym już samotna. Wydaje mi się, że na tym świecie nie ma takiej miłości. „Co za blask strzelił tam z okna! Ono jest wschodem, a Julia jest słońcem!” Czy jest możliwe, bym kiedyś to ja była słońcem? Danielle jest słońcem.

 

Ola:

Siedzę przy oknie wpatrując się w wiosenny krajobraz. Wszystko budzi się do życia, odradza na nowo. Słychać śpiew ptaków i szum liści na drzewach jakby wołały moje imię: „Miranda! Miranda!”. Lubię obserwować wschody i zachody słońca. Chciałabym uwolnić się od rutyny. Tutaj wszyscy są tacy sami, posłuszni i podporządkowani. Ja marzę o czymś innym. Chciałabym dokładnie poznać otaczający mnie świat, wtopić się w niego, a przez to być wolną. Lubię wiosnę. Wtedy przyroda odradza się na nowo, tak jak ja. Jestem wiosną.

 

Pola:

Wszystko co mogłam w życiu zobaczyć widziałam. Każda przeżyta na nowo chwila jest taka sama. Jedynym miejscem gdzie mogę być sobą i przeżywać wszystko na nowo i inaczej to moja głowa- moje sny. Tam jestem bezpieczna! Inne wołają za mną: ”Cheryl, nie chodź z głową w chmurach. Obudź się! Tu jest życie!” Nie wierzę im! Chciałabym to skończyć. Z każdą chwilą jestem coraz bliżej. Marzenia i senne życie dają mi pewność siebie, której na co dzień mi brakuje. Monotonia, monotonia, monotonia. Jestem snem.

 

Julka:

Mam marzenie, aby malować. Przez sen widzę jak jestem na dworze i maluję. Zaglądam sobie malującej przez ramię i widzę, że maluję ogień. „Emmo, co ty malujesz?”.  Przez wypadek i śmierć siostry nie mam zamiaru wychodzić na dwór. Przypominają mi się tamte chwile i ona. Boję się, aby i mnie nie spotkało coś strasznego, dlatego w internacie czuje się dobrze i bezpiecznie. Ale ten ogień gdzieś tu jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *